Wrocław. Brutalnie zamordowane zakonnice zostaną wyniesione na ołtarze

Robert Migdał
fot. Paweł Relikowski
Udostępnij:
Rok 1945. Przez Śląsk przetacza się Armia Czerwona. Jej żołnierze są brutalni - gwałcą, mordują, palą i niszczą. Nie oszczędzają nikogo, nawet zakonnic, które wytrwały do końca przy swoich podopiecznych: chorych, ubogich... Dziesięć sióstr zakonnych ze zgromadzenia św. Elżbiety, które zginęły wtedy śmiercią męczeńską, będzie w czerwcu przyszłego roku beatyfikowanych. O wyniesienie ich na ołtarze przez lata walczyły siostry elżbietanki z Wrocławia.

Zakon sióstr elżbietanek opiekuje się m. in chorymi, potrzebującymi, biednymi. W czasie II wojny światowej na Dolnym Śląsku było 179 domów zakonnych (ponad 900 sióstr), a na Górnym Śląsku - 57 (ponad 600 sióstr). Były też placówki na terenie Czech i Prus Wschodnich.
Wiele z zakonnic spotkał wtedy tragiczny los...

Siostry zakonne były gwałcone i zabijane

- Stalin dał swoim generałom rozporządzenie, że im bliżej końca wojny, tym żołnierze mają być bardziej okrutni: i to nie zważając na wiek, na płeć, na stan duchowny. Dochodziło do niesamowitych mordów i brutalnych zachowań: siostry zakonne były gwałcone, były zabijane, ale też skazywane na dłuższe męczarnie, po zranieniu, kiedy było brak kogokolwiek, kto mógłby się nimi zaopiekować - opowiada ksiądz profesor Józef Pater, historyk z Wrocławia.

- Życie naszych bohaterek na co dzień było zwyczajne i proste. Pełniły różne obowiązki i zadania, począwszy od prac domowych, poprzez nauczanie, edukację dzieci i młodzieży, pielęgnację chorych, cierpiących i opuszczonych. Każda z nich starała się z miłością wykonywać powierzone im obowiązki. Niosły pomoc wszędzie tam, gdzie była taka potrzeba. Martyrologium sióstr elżbietanek rozpoczęło się w momencie wkroczenia Armii Czerwonej. Żołnierze dokonywali profanacji miejsc świętych, niszczyli i rabowali kościoły, podpalali budynki i brutalnie dokonywali gwałtów na kobietach, także na siostrach zakonnych - opowiada siostra Miriam ze zgromadzenia sióstr świętej Elżbiety z Wrocławia, postulatorka na etapie diecezjalnym procesu beatyfikacyjnego dziesięciu zakonnic-elżbietanek. .

Przez wiele lat po wojnie sprawa gwałtów i mordów czerwonoarmistów to był temat tabu. Dopiero po zmianach w Polsce i w krajach sąsiednich, można było głośno mówić o tym, co się działo pod koniec wojny.
- Wyszukano na razie 10 sióstr męczenniczek, które wskazują, co elżbietanki przeżyły, co przeszły. A zginęło ich ponad 100. Chciałbym, żeby udało się odszukać więcej męczenniczek, żeby tą przykrą, bolesną kartę historii odsłonić obecnemu pokoleniu - mówi ks. prof. Pater.

Prosili elżbietanki-męczenniczki o wstawiennictwo i otrzymywali różne łaski

Proces beatyfikacyjny dziesięciu sióstr elżbietanek, to proces bardzo żmudnego zbierania materiałów. Osobą odpowiedzialną za ten proces, z ramienia zgromadzenia, była siostra Miriam.
- Św. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że dzisiejszy czas potrzebuje nie tyle nauczycieli, ile świadków radykalnego życia Ewangelią, którzy w najtrudniejszych momentach życia trwali do końca przy Bogu. Dzisiejszy człowiek w nieustannym pędzeniu za nowoczesnością potrzebuje wzorów i przykładów, które powiedzą nam, że najważniejszą i zasadniczą sprawą jest odkrywanie Boga i jego miłości do człowieka. Takim wzorem są nasze Siostry Męczenniczki - mówiła siostra Miriam w czasie otwarcia wystawy poświęconej męczennicom-elżbietankom we wrocławskiej w katedrze w ubiegłym tygodniu (wystawa jest czynna w tych godzinach, w których otwarta jest katedra).
Pamięć o męczeństwie Siostry Marii Paschalis i jej dziewięciu innych towarzyszek od początku trwała w świadomości sióstr i to na nich spoczywała chęć spłacenia długu wdzięczności.
Wszystkie siostry, od momentu śmierci, uważane były za męczennice. Świadczą o tym słowa przełożonej generalnej M. Mathildis Kuttner, która już w 1946 roku pisała do sióstr: "Pierwszą elitę męczenników może nasza matka-zgromadzenie przekazać przed tron Boga, a więc siostry, które oddały swe życie w bohaterskiej walce za swoją czystość. One cierpiały z taką odwagą, z taką siłą i wytrwałością, iż mogę o nich myśleć i mówić tylko z najgłębszym szacunkiem". Przez te wszystkie lata po wojnie siostry elżbietanki, księża i inni wierni prosili elżbietanki-męczenniczki o wstawiennictwo i otrzymywali różne łaski. Ten kult prywatny trwa do dzisiaj... - czytamy w materiałach z wystawy we wrocławskiej katedrze.

Dzięki staraniom Zgromadzenia proces beatyfikacyjny rozpoczął się 25 listopada 2011 rok, a zakończył 26 września 2015 roku w katedrze wrocławskiej. Akta procesowe przekazano Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie, a zwieńczeniem procesu beatyfikacyjnego był moment ogłoszenia 19 czerwca 2021 roku, przez papieża Franciszka, dekretu o męczeństwie Siostry Marii Paschalis Jahn i jej dziewięciu towarzyszek. Dziesięć zakonnic będzie beatyfikowanych w czerwcu 2022 roku.

Były gotowe oddać życie, za to w co wierzą, za to, co jest im bliskie

- Fakt beatyfikacji jest wielkim zaszczytem dla wrocławskiego Kościoła - jest to bowiem pierwszy proces osób zakonnych, bohaterskich ofiar komunizmu - mówi siostra Miriam.
- Ten proces beatyfikacyjny to jest wielkie wydarzenie dla ludzi żyjących. Przypomnienie losu tych sióstr, to, co one przeszły, to, czego doświadczyły w obronie swoich ideałów i tego, w co wierzyły, powinno być dla nas przestrogą pokazująca, do czego prowadzi przyzwalanie na przemoc, na agresję w życiu społecznym - mówi ks. Rafał Kowalski z wrocławskiej kurii. - A po drugie, w dzisiejszych czasach, gdzie wierność jest często wystawiana na próbę - i to mówię o różnej wierności, od wierności małżeńskiej, kapłańskiej, zakonnej aż do wierności swoim ideałom, kiedy ludzie dla stanowisk, dla pieniędzy, są gotowi zdradzić wszelkie możliwe ideały, mamy przykład sióstr zakonnych, które pokazują nam, że były gotowe oddać życie, za to w co wierzą, za to, co jest im bliskie. Dla nas - współczesnych Polaków - ta postawa powinna być bardzo mocnym znakiem - dodaje ks. Kowalski.

Oto zakonnice, które zostaną wyniesione na ołtarze - 11 czerwca 2022 roku (zebrane informacje pochodzą z wystawy, która jest obecnie prezentowana w katedrze na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu).

Siostra Maria Paschalis (Maria Magdalena Jahn).

Najmłodsza z męczenniczek. Urodziła się 7 kwietnia 1916 roku w dzisiejszej Nysie. W 1945 roku opuściła na polecenie przełożonej Dom św. Elżbiety (pracowała w nim jako kucharka oraz posługiwała starszym i chorym siostrom) i dotarła do Sobotina w Czechach (razem z innymi siostrami znalazła schronienie w tamtejszej szkole). 11 maja 1945 roku żołnierz radziecki przymuszał ją, grożąc śmiercią, by mu uległa. Zakonnica, widząc że nie da rady się obronić, uklękła, wzięła do ręki krzyżyk od różańca i rzekła: "Noszę świętą suknię i nigdy z tobą nie pójdę. Należę do Chrystusa, On jest moim Oblubieńcem". Została zastrzelona. Od chwili śmierci uważana jest za wzór czystości dla młodzieży. Pochowano ją na cmentarzu w Sobotinie.

Siostra Maria Edelburgis (Juliana Kubitzki).

Na świat przyszła w Dąbrówce Dolnej w 1905 roku. Pracowała jako pielęgniarka ambulatoryjna w Żarach. Kiedy stawiała opór radzieckim żołnierzom, jeden z napastników postrzelił ją kilka razy. Spoczęła w Żarach.

Siostra Maria Adela (Klara Schramm).

Na świat przyszła w Łącznej w 1885 roku. Pracowała w Godzieszowie (była tam przełożoną wspólnoty).
25 lutego 1945 roku, broniąc podopiecznych i ślubowanej Bogu czystości, została zastrzelona. Została pochowana w wiosce, w leju po bombie.

Siostra Maria Sabina (Anna Thienel).

Pochodziła z miejscowości Rudziczka. W chwili śmierci miała 36 lat. Kiedy jeden z czerwonoarmistów próbował ją oddzielić od innych sióstr i siłą wyprowadzić z pokoju, uchwyciła się krzyża i jednej z zakonnic, wzywając Matkę Bożą na pomoc. Poprzez stawiany opór siostra Sabina ochroniła swoje dziewictwo. Jednak 1 marca 1945 roku, gdy się modliła prosząc by Matka Boża ochroniła jej czystość, przez drzwi wpadł pocisk i ugodził ją w pierś. Zakonnica zmarła. Jest pochowana na cmentarzu w Lubaniu.

Siostra Maria Acutina (Helena Goldberg).

Przyszła na świat w 1882 roku w miejscowości Dłużek. Miała 23 lata, kiedy wstąpiła do elżbietanek. Opiekowała się dziewczętami-sierotami. W czasie ucieczki z Lubiąża natknęła się, razem ze swoimi podopiecznymi, na grupę pijanych czerwonoarmistów. Broniąc dziewczyny przed pohańbieniem sama straciła życie. Pochowano ją na cmentarzu parafialnym w Krzydlinie Małej.

Siostra Maria Adelheidis (Jadwiga Topfer).

Przyszła na świat w Nysie, w 1887 roku. Została zastrzelona 24 marca 1945 roku. Jej ciało spoczęło na cmentarzu w Nysie.

Siostra Maria Melusja (Marta Rybka).

Urodziła się w 1905 roku w Pawłowie. Została zastrzelona, gdy stanęła w obronie dziewczyny atakowanej przez żołnierza (stało się to w Nysie, 24 marca 1945 roku). Ogień podłożony przez żołnierzy, zatrzymał się przy pokoju, gdzie leżało jej martwe ciało. Spoczęła w zbiorowej mogile przy ul. Słowiańskiej 16 w Nysie.

Siostra Maria Sapientia (Łucja Heymann).

Urodziła się w 1875 roku w Lubieszu koło Wałcza. Gdy 24 marca 1945 roku jeden z żołnierzy chciał wyprowadzić inną, młodziutką zakonnicę na zewnątrz, siostra Sapientia stanęła w jej obronie i poprosiła, żeby tego nie robił. W odpowiedzi została zastrzelona. Pochowano ją z innymi zakonnicami we wspólnej mogile z innymi zabitymi w ogrodzie klasztornym przy Domu św. Elżbiety w Nysie.

Siostra Maria Felicitas (Anna Ellmerer).

Urodziła się w Grafing, w Bawarii, w 1899 roku. Zmarła 25 marca 1945 roku, w Nysie, w Domu św. Elżbiety, w którym stacjonowali żołnierze Armii Czerwonej. Żołnierze sowieccy nieustannie uprzykrzali życie zakonnicom, więc siostra Felicitas wstawiła się u żołnierzy, żeby pozostawili siostry w spokoju. Wtedy została uderzona kolbą karabinu i straciła przytomność. Gdy ją odzyskała, jeden z żołnierzy próbował ja wyprowadzić na zewnątrz. Zakonnica stawiała opór. Została zastrzelona.

Siostra Maria Rosaria (Elfrieda Schiling).

Przyszła na świat we Wrocławiu w 1908 roku. Miała 20 lat, kiedy została elżbietanką. Przed Rosjanami ukryła się w schronie przeciwlotniczym w Nowogrodźcu nad Kwisą. 22 lutego 1945 roku trzech napastników wyprowadziło siostrę Rosarię na zewnątrz, gdzie przez kilka godzin gwałciło ja około 30 czerwonoarmistów. Z krwotokiem wewnętrznym wróciła do schronu i opowiedziała innym siostrom, co ją spotkało. Następnego dnia została zastrzelona. Zdążyła jedynie wyszeptać przed śmiercią "Jezus, Maria". Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Nowogrodźcu.

Od jutra kwarantanna zostaje skrócona

Wideo

Materiał oryginalny: Wrocław. Brutalnie zamordowane zakonnice zostaną wyniesione na ołtarze - Wrocław Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie