RENOMA: Klienci omijają Renomę szerokim łukiem
Marcin Rybak
2009-11-20 08:40:46
,
Aktualizacja
2009-11-20 16:04:55
Kłopoty kupców z wrocławskiego centrum Renoma. Dlaczego znany kiedyś sklep dziś nie jest w modzie?
Miało być ekskluzywne centrum handlowe. Jedyne takie w mieście. Pół roku po otwarciu, w przebudowanym domu handlowym Renoma przy ul. Świdnickiej są puste sklepy i coraz głośniejsze narzekania handlowców, że biznes przynosi spore straty.
Część właścicieli sklepów chciała nawet zamknąć firmy. Tyle że umowy najmu są zawarte na pięć lat i nie przewidują możliwości ich zerwania. Handlowcy musieli złożyć właścicielowi galerii gwarancję bankową, a w razie kłopotów zgodzić się na dobrowolne poddanie egzekucji bez sądowego procesu.
Latem, trzy miesiące po otwarciu, kilkudziesięciu najemców próbowało zjednoczyć się w walce z właścicielem gmachu przy Świdnickiej, warszawską firmą Centrum Development & Investments. - Wszystko jednak się rozpadło - opowiadają handlowcy z Renomy. - Miał być wspólny front, wynajęta kancelaria adwokacka. Teraz każdy na swoją rękę negocjuje ulgi w czynszach.
- Bywają dni, kiedy mamy w kasie pustki, a obroty równe zeru - narzeka Zbigniew Borkowski, właściciel działających w Renomie dwóch sklepów z odzieżą sportową. - Mam też sklep w Galerii Dominikańskiej, tam obroty są kilka razy większe.
- Będę chyba pierwszą osobą, którą Renoma poda do sądu - mówi Magdalena Dziarska-De Nicola. Miała tu sklep z butami. - Wyprowadziłam się w piątek trzynastego listopada. Zamierzam walczyć w sądzie. Uważam, że Renoma nie wywiązała się ze swojej części umowy. Jest zła promocja. Tu nie ma klientów. O
d dnia otwarcia jest coraz gorzej. Mam też sklep w warszawskiej galerii handlowej. W październiku obroty w Renomie stanowiły 10 proc. tego, co miałam w Warszawie.
Handlowcy narzekają na promocję i reklamę. - Nie wiemy, co się stało z pieniędzmi, które musieliśmy zapłacić na uroczyste otwarcie w kwietniu. Było żenujące. Sklep się nie przyjął. Nie ma go w świadomości wrocławian.
Angelika Pranke, szefowa firmy, która ma w Renomie kilka sklepów, w przeciwieństwie do sąsiadów z galerii, nie traci nadziei. - Nie popadałabym w pesymizm - mówi. - To mało racjonalne, żeby oceniać centrum po pierwszych miesiącach działalności. My ten czas obliczamy na pięć lat.
Problem w tym, że wielu najemców w Renomie to drobni przedsiębiorcy, którzy nie mają pieniędzy, by latami dokładać do deficytowego interesu.
Dorota Wojciechowska z Centrum Development & Investments przekonuje, że kłopoty, o których mówią właściciele sklepów, mogą być wynikiem kryzysu, który dotyka również wrocławską galerię. - Otwarcie centrum nastąpiło w specyficznej sytuacji, spowodowanej światowym kryzysem gospodarczym - mówi Wojciechowska. - Ale my cały czas wywiązujemy się z zobowiązań wobec najemców. Staramy się, żeby w Renomie ciągle coś się działo, żeby przyciągać klientów. Potrzeba czasu, by centrum zaistniało w świadomości klientów.
Renoma to niejedyne wrocławskie centrum, w którym najemcy mieli problemy. Kilka miesięcy temu media informowały o konflikcie w Magnolia Park. Także tam właściciele niektórych sklepów narzekali na spore straty. Podobnie jak w Renomie, mieli problemy z rozwiązaniem umów, a po tym, jak najemcy jednego z lokali uciekli z towarem, ochroniarze pilnowali, by taka sytuacja się nie powtórzyła.
Nie jest tajemnicą, że na kłopoty narzekają też niektórzy właściciele sklepów w Arkadach Wrocławskich.
- Trzy galerie handlowe położone niedaleko siebie, czyli Arkady, Renoma i Galeria Dominikańska, zabierają sobie klientów - komentuje profesor Grażyna Światowy z wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego. Jej zdaniem, problemy Renomy wynikają m.in. z tego, że to centrum zostało otwarte jako ostatnie z trzech.
- Jeśli się późno wchodzi na rynek, trzeba mieć dobry pomysł, jak ściągnąć klientów - dodaje profesor.
Specjaliści od handlu przekonują, że Renoma miała być centrum ekskluzywnych sklepów. Takich, których nie można spotkać w innych galeriach. Rzecz w tym, że klienci , do których adresowana jest taka oferta, wcześniej znaleźli już na rynku inne miejsca. - Często są to ludzie podróżujący po świecie. Za granicą takie same towary jak w Renomie mogą dostać taniej - mówi prof. Światowy.
- To rzeczywiście jest problem luksusowych marek w Polsce - przyznaje Dorota Beltrani, specjalistka od handlu i rynku nieruchomości. - We Włoszech czy Berlinie produkty tych samych firm można kupić taniej.
Do tego, od kilku miesięcy wyraźnie widać, że klienci oszczędniej wydają pieniądze, niż przed wybuchem kryzysu. To może utrudniać prawidłowe funkcjonowanie sklepów w Renomie.
- Jeszcze dwa lata temu takie centrum byłoby dużym sukcesem - uważa Beltrani.
W najbliższych latach, we Wrocławiu mają ruszyć dwie nowe galerie: Idylla przy ul. Na Ostatnim Groszu i pasaż handlowy przy stadionie na Maślicach. Komentuje prof. Grażyna Światowy: - Idylla może mieć problem. Tuż obok jest przecież Astra, a niewiele dalej również Magnolia.
Nasze galerie
- Arkady Wrocławskie: 30 tysięcy metrów kwadratowych, 120 sklepów i restauracji, Multikino.
- Galeria Dominikańska: powierzchnia 30 tysięcy metrów, 100 sklepów i restauracji,
- Pasaż Grunwaldzki: 130 tysięcy metrów, przeszło 200 sklepów i restauracji, Multikino.
- Magnolia Park: przeszło 74 tysiące metrów, 250 sklepów, restauracji i punktów usługowych, kino Helios.
- Centrum Korona: 55 tysięcy metrów, supermarket i 61 butików, 8 restauracji, Cinema City.
- Centrum Borek: 35 tysięcy metrów, 75 sklepów i punktów usługowych
- Futura Park: przeszło 31 tysięcy metrów, 120 sklepów.
- Renoma: przeszło 31 tysięcy metrów, 120 sklepów.
strona: 1 z 1