Gangsterzy zabierają domy. Najpierw pożyczają pieniądze na procent, a potem zmuszają ludzi do sprzedaży domu.
Małgorzata Moczulska
2009-11-18 10:16:37
,
Aktualizacja
2009-11-18 15:02:19
Bez dachu nad głową zostało już co najmniej 30 lokatorów na Dolnym Śląsku. Najwięcej w Dzierżoniowie. Gangsterzy zaczęli już jednak działać także we Wrocławiu.
Śledczy: bez zeznań ofiar oszuści będą bezkarni
Oszuści kilka tygodni pracują nad tym, by zdobyć zaufanie przyszłych ofiar - najemców niewykupionych lokali komunalnych. Są mili, imponują drogimi samochodami. Wreszcie proponują pożyczkę na wykup mieszkania. I tu zaczyna się tragedia ludzi. Przekonał się o tym jeden z oszukanych, pan Zdzisław z Dzierżoniowa. Pożyczył 5 tys. zł. Wkrótce oszuści kazali zwrócić nie tylko pożyczoną sumę, ale cztery razy więcej pieniędzy. I przejęli mieszkanie.
- A ja stałem się bezdomny, w dodatku z długiem, którego do końca życia się nie pozbędę. Nie chce mi się żyć - mówi pan Zdzisław.
Takich jak on było znacznie więcej. Sprawą od niedawana zajmują się śledczy z Dzierżoniowa. Kilka tygodni temu grupa przeniosła się do Wrocławia. Tam też ma już kilka pierwszych ofiar.
- Mamy do czynienia z dobrze zorganizowaną grupą, która zastrasza ofiary - mówi Emil Wojtyra, szef wydziału śledczego Prokuratury Rejonowej w Dzierżoniowie.
Policja skłoniła do współpracy jednego z mężczyzn, który wyszukiwał najemców atrakcyjnych mieszkań komunalnych. Gang zagroził mu śmiercią.
W mieszkaniu ktoś wybił wszystkie szyby w oknach, a kilka dni temu pobito jego syna. Miał powtórzyć ojcu, że to dopiero wstęp do zemsty za "sypanie policji".
Co ciekawe, wszystkie umowy notarialne, do których dotarli śledczy, były zawierane w tej samej kancelarii notarialnej. Na jednej z nich nie ma podpisu sprzedającego: ktoś podpisał się za niego.
- To kolejny wątek tej sprawy, bo przecież notariusz nie ma prawa działać wbrew interesowi jednej ze stron - przyznaje prokurator.
Nieoficjalnie wiemy, że pani notariusz została już przesłuchana, ale zasłoniła się tajemnicą zawodową. Podobnie tłumaczyła się wczoraj, gdy do niej zadzwoniliśmy. - Nie mogę rozmawiać o szczegółach tych transakcji, tym bardziej że toczy się w tej sprawie postępowanie prokuratorskie - oświadczyła, zastrzegając jednocześnie, że nie zgadza się na ujawnienia jej danych osobowych.
Prokuratorzy o procederze dowiedzieli się przypadkiem. Sami zaczęli docierać do poszkodowanych. Wielu z nich tłumaczyło, że nie zgłosiło sprawy na policję wcześniej, bo albo myśleli, że nic nie da się zrobić, albo też bali się, bo ludzie, którym sprzedali mieszkanie, im grozili.
Prokurator Wojtyra zapewnia jednak, że mogą być ukarani. Fakt, że zmuszali lokatorów do sprzedaży mieszkań oraz stosowali wobec nich lichwę, jest wystarczający, by usłyszeli zarzuty.
- Aby ci ludzie nie pozostali bezkarni, potrzebujemy współpracy oszukanych - mówi prokurator. - Zapewnimy im pełną ochronę i pomoc w anulowaniu zawartych pod presją aktów notarialnych.
Interesy stron
Renata Greszyt z Krajowej Rady Notarialnej:
- Notariusz nie może reprezentować interesów tylko jednej ze stron.
Obowiązuje go bowiem zachowanie całkowitej bezstronności wobec uczestników czynności notarialnej i respektowanie zasady swobody zawierania umów. Nie może zatem wpływać na decyzje stron, na przykład dotyczące ceny czy innych warunków umowy. Jego obowiązkiem jest natomiast udzielić pełnej, wymaganej przepisami informacji o skutkach prawnych i podatkowych danej czynności prawnej. Jeśli natomiast tego nie zrobił, to wzmianka o tym, że takich informacji udzielono, musi znaleźć się w treści aktu notarialnego.
strona: 1 z 1