HALOWA PIŁKA NOŻNA: ZRB Mazur blisko obrony tytułu mistrza ekstraklasy Ronal Cup
Paweł Gołębiowski
2010-02-09 06:01:26
Drużyna ZRB Mazur jest coraz bliżej obrony tytułu mistrza ekstraklasy Ronal Cup, czyli wałbrzyskiej ligi halowej piłki nożnej.
W 14. kolejce spotkań pokonała wyraźnie, bo aż 6:1, trzecią w tabeli Victorię i umocniła się na pozycji lidera. Ten ciekawie zapowiadający się pojedynek trochę jednak rozczarował kibiców popularnych w Wałbrzychu i okolicach rozgrywek. Spodziewali się, że bardzo dobrze spisująca się w tym sezonie Victoria nawiąże walkę ze zmierzającym po swój trzeci tytuł Mazurem. Tak myśleli chyba także w ekipie lidera, bo specjalnie na to spotkanie przyjechali z obozu przygotowawczego w Świeradowie-Zdroju jego zawodnicy występujący na co dzień w trzecioligowym Górniku PWSZ Wałbrzych.
Ściągnięcie Damiana Jaroszewskiego, Tomasza Wepy, Adriana Moszyka, Marcina Morawskiego i Marcina Smoczyka okazało się dobrym posunięciem, bo bez nich obrońca tytułu nie dość że nie miałby pełnego składu, to mógłby mieć też problemy z odniesieniem zwycięstwa. Natomiast ze wspomnianą piątką wygrana przyszła aktualnemu mistrzowi nadspodziewanie łatwo. Cztery razy do bramki rywali trafił Moszyk, a po jednym golu dołożyli Piotr Smoczyk i Adrian Sobczyk. Honorowego gola dla Victorii dopiero w końcówce spotkania zdobył Marcin Szczepkowski. Victoria nie zdołała wcześniej strzelić bramki nawet w sytuacji, kiedy żółtą kartkę zobaczył Jaroszewski i pomiędzy słupkami zastępował go Morawski.
W tej kolejce ekstraklasy Ronal Cup doszło do jeszcze jednego pojedynku ekip z czołówki tabeli i był on bardziej zacięty. Zajmująca drugie miejsce Trans Tatra wygrała tylko 2:1 z czwartym w stawce Pap Transem Willisem. W tym spotkaniu pierwsi objęli prowadzenie pokonani, po tym, jak w 8. minucie bramkę strzelił Wojciech Błażyński. Jednak jeszcze do przerwy wyrównał Marcin Traczykowski, a po zmianie stron decydujący cios zadał Kamil Kmieciak. Pap Trans Willis starał się jeszcze doprowadzić do remisu i w końcówce spotkania zdecydował się na zastąpienie bramkarza graczem w polu, ale pomimo stworzenia sobie kilku sytuacji strzeleckich, nie zdołał doprowadzić do wyrównania.